|
Miał kapelusz z gęsim piórem
Długą czarną bitą skórę
Miał na palcu złoty pierścień
Uchylone każde wejście
-
Brudy miasta znał i w kasynach spał
Zwykle miał co chciał, /to/ co chciał to brał
-
Lubił nasze głośne granie
Uskuteczniał z nami banię
Bałem się a jednak grałem
Grałem, bo się czegoś bałem
-
On się nie bał, grał, przegrał, został sam
Skończył się pomyślny jego wiatr. Teraz!
-
Ref.
Biega po tym mieście niczym pies bezdomny
Pacjent, który wczoraj jeszcze mawiał do mnie tak
Obudź się, na ziemię w końcu zejdź, bądź mądry
Ja śpiewam gram, wciąż dla was gram
Był malarzem i rzeźbiarzem
Wspierał sztukę krwawych zdarzeń
Klucze miał do wszystkich domów
Pod kontrolą ilość zgonów
|